Na ekranie wyświetliło się " Zayn " i zdjęcie chłopaka.
Przesunęłam palcem po ekranie, by odebrać.
- Halo ?? - Spytałam niepewnie .
- Dzień dobry, Zayn mi wszystko powiedział, sam z Tobą gadać nie chce . Jest roztrzęsiony, więc wziąłem jego telefon i zadzwoniłem do Ciebie sam. Jak tam ? - W słuchawce odezwał się głos loczka. Nie odpowiadałam. - Halo ?? Sophie? Jesteś tam, po drugiej stronie ?
Upuściłam komórkę tak, że rozbiła mi się szybka.
- Sophie, jedziemy do Ciebie ! - Krzyknął Harry i się rozłączył.
" Hehe, nigdy tu nie trafią. Po za tym, jak on miał prawo im to wygadać ?! "
Harry Styles
- Chłopaki, jedziemy, coś jest z Sophie nie tak. - Zabrałem kluczyki i kurtkę. Miałem już wychodzić, gdy Zayn złapał mnie za rękę.
- Nie. Nie powinienem był wam to mówić. Sam pojadę.
- Dzięki. Bo właśnie nie zbyt wiemy, gdzie ona mieszka, więc ty poprowadzisz. - Sięgnąłem po kluczyki od auta przyjaciela i rzuciłem nimi w niego. - No, dalej.
- Nie. Nikt nie pojedzie do niej. Ona pewnie nawet nie będzie ze mną chciała gadać..
- No to tylko nas tam zawieź, Zaayn ... - Prosiłem. A on tylko spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową i z powrotem spuścił głowę spoglądając na swoje skarpety.
- Nie jestem pewien czy to dobry pomysł...
- Ja i tak pojadę.
- Powodzenia. - Powiedział i poszedł do swojego tymczasowego pokoju na piętrze.
- Chodźcie . - Uśmiechnąłem się do chłopaków . Wsiedliśmy do auta .
Wyjechaliśmy w ciszy.
- Ejj.. A w ogóle wiesz, gdzie ona mieszka ? - Zapytał mnie Louis.
- Nieee... Ale mam Zayn 'a komórkę a wszyscy wiedzą , ż eona ma tam zapisane adresy biskich mu osób, no nie ??
- A w sumie..
10 minut później
- Chłopaki, to tu. Korzonkowa 31.
Sophie
Gdy się już opanowałam, postanowiłam wyjść na balkon, by ochłonąć..
Zauważyłam jakiś ciemny wóz pod moim domem, a z niego wysiadło 4 mężczyzn.
Przepraszam, że takie krótkie ale święta są, no i sami rozumiecie. ;)