piątek, 29 marca 2013

Rozdział 6

Wieczorem zadzwonił telefon.
Na ekranie wyświetliło się " Zayn " i zdjęcie chłopaka.
Przesunęłam palcem po ekranie, by odebrać.
- Halo ?? - Spytałam niepewnie .
- Dzień dobry, Zayn mi wszystko powiedział, sam z Tobą gadać nie chce . Jest roztrzęsiony, więc wziąłem jego telefon i zadzwoniłem do Ciebie sam. Jak tam ? - W słuchawce odezwał się głos loczka. Nie odpowiadałam. - Halo ?? Sophie? Jesteś tam, po drugiej stronie ?
Upuściłam komórkę tak, że rozbiła mi się szybka.
- Sophie, jedziemy do Ciebie ! - Krzyknął Harry i się rozłączył.
" Hehe, nigdy tu nie trafią. Po za tym, jak on miał prawo im to wygadać ?! " 

Harry Styles

- Chłopaki, jedziemy, coś jest z Sophie nie tak. - Zabrałem kluczyki i kurtkę. Miałem już wychodzić, gdy Zayn złapał mnie za rękę.
- Nie. Nie powinienem był wam to mówić. Sam pojadę.
- Dzięki. Bo właśnie nie zbyt wiemy, gdzie ona mieszka, więc ty poprowadzisz. - Sięgnąłem po kluczyki od auta przyjaciela i rzuciłem nimi w niego. - No, dalej. 
- Nie. Nikt nie pojedzie do niej. Ona pewnie nawet nie będzie ze mną chciała gadać.. 
- No to tylko nas tam zawieź, Zaayn ... - Prosiłem. A on tylko spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową i z powrotem spuścił głowę spoglądając na swoje skarpety.
- Nie jestem pewien czy to dobry pomysł... 
- Ja i tak pojadę.
- Powodzenia. - Powiedział i poszedł do swojego tymczasowego pokoju na piętrze. 
- Chodźcie . - Uśmiechnąłem się do chłopaków . Wsiedliśmy do auta .
Wyjechaliśmy w ciszy.
- Ejj.. A w ogóle wiesz, gdzie ona mieszka ? - Zapytał mnie Louis.
- Nieee... Ale mam Zayn 'a komórkę a wszyscy wiedzą , ż eona ma tam zapisane adresy biskich mu osób, no nie ??
- A w sumie.. 

10 minut później

- Chłopaki, to tu. Korzonkowa 31.

Sophie

Gdy się już opanowałam, postanowiłam wyjść na balkon, by ochłonąć.. 
Zauważyłam jakiś ciemny wóz pod moim domem, a z niego wysiadło 4 mężczyzn. 


Przepraszam, że takie krótkie ale święta są, no i sami rozumiecie. ;)

środa, 27 marca 2013

Rozdział 5

Szczerbaty , zaniedbany mężczyzna spoglądał na mnie z uśmieszkiem na ustach.
Rozejrzałam się w okół - Nie był to las, było to jakieś pomieszczenie, bez okien, z jednymi, solidnymi drzwiami. Były też pewnie dźwiękoszczelne .
- Kim pan jest ? - Spytałam grzecznie.
- Panem.. Dorosłym... Człowiekiem.
- Czego ty chcesz ?
Zobaczyłam jego niezupełny rząd niezupełnie białych zębów, gdy zaczął obmacywać tymi śliskimi łapskami moje uda, zaraz przypomniał mi się Zayn. Rozejrzałam się nerwowo, i ujrzałam leżącego Zayna 'a po drugiej stronie pomieszczenia.
- Zaaayn ratunkuu ! - krzyczałam.
- Zamknij się smarkulo, ten Twój laluś dostał w łepetynę tak mocno, że chwilę pośpi. A w tym czasie, zajmę się Tobą. mała.. -Zaczął wiercić palcami przy mojej kobiecości, na szczęście jeszcze miałam spodnie.
- Jak pan się chce mną zająć ? - Spojrzałam na jego ręce. -  Czego pan chce ?
- A czego Taki facet jak ja może chcieć ? Powiem Ci tyle : Pieniędzy i kobiet.
- To co pan chce ze mną zrobić?
- Najpierw dobiorę się do Ciebie, potem, kiedy już stracisz przytomność, wytnę nerkę, lub nerki. Słońce, nie martw się, nic nie poczujesz. - Po tych słowach włożył ręce pod moją bluzkę i zaczął macać moje piersi.
- Zostaw mnie ! A co z ... - I spojrzałam głową na Zayn 'a, który słodko spał.
- Zobaczę. - Złapał nożyk, który leżał na stole obok i rozdarł moje spodnie, bluzkę oraz stanik i majtki. Byłam naga. Przywiązana do krzesła. Nie mogłam nic zrobić. Ściągnął spodnie i założył na swoje duże coś gumkę. Złapał moje kolana, i rozciągnął je na boki, po czym włożył swoją męskość. - Wszedł w moje ciało, a ja nic nie mogłam zrobić. Wyobrażałam sobie mój pierwszy raz tak, że to ja będę tego chciała a nie, że zostanę.. Zgwałcona.
Zaczął ruszać swoim ciałem w tę i z powrotem.
Łzy napływały mi do oczu .
Spojrzałam w stronę Zayn 'a, który właśnie podnosił głowę. Spojrzał na mnie, a ja dałam ponieść się emocją.
W oczach bruneta pojawiła się wściekłość.
-Pomocy.. - Wyjąkałam.
- Zostaw ją !!! - Zayn wstał i zaczął szarpać się z gwałcicielem.
Ale on nie wychodził ze mnie..
- Choolera, że go nie zawiązałem jak Ciebie słonko.
- Zostaw mnie!
Brunet złapał za krzesło i uderzył nim mocno zboczeńca.
Ja założyłam jakkolwiek bluzkę ispodnie po czym wybiegliśmy stamtąd prosto do samochodu chłopaka.
Wsiadłam i zamknęłam drzwi od środka. Chłopak szybko odpalił auto i odwiózł mnie do domu.
Całą drogę nic nie mówił.
- Zayn, to... To nie Twoja wina...
- Moja, nie potrzebnie znowu..
- Co ?
- Powinienem po prostu dać Ci ode mnie uciec.
- Dobrze, że to wszystko się wydarzyło, ponieważ mogłam zobaczyć, że mnie kochasz. Kazdy inny chłopak na Twoim miejscu uciekł by, ale ty zostałeś. Dziękuję.. - Pocałowałam chłopaka w usta. Urwałam kartkę z zeszytu chłopaka, który leżał na tylnym siedzeniu, wzięłam długopis i zapisałam swój numer . - Zadzwoń, Zayn.. Kocham Cię.
I wysiadłam.