Szczerbaty , zaniedbany mężczyzna spoglądał na mnie z uśmieszkiem na ustach.
Rozejrzałam się w okół - Nie był to las, było to jakieś pomieszczenie, bez okien, z jednymi, solidnymi drzwiami. Były też pewnie dźwiękoszczelne .
- Kim pan jest ? - Spytałam grzecznie.
- Panem.. Dorosłym... Człowiekiem.
- Czego ty chcesz ?
Zobaczyłam jego niezupełny rząd niezupełnie białych zębów, gdy zaczął obmacywać tymi śliskimi łapskami moje uda, zaraz przypomniał mi się Zayn. Rozejrzałam się nerwowo, i ujrzałam leżącego Zayna 'a po drugiej stronie pomieszczenia.
- Zaaayn ratunkuu ! - krzyczałam.
- Zamknij się smarkulo, ten Twój laluś dostał w łepetynę tak mocno, że chwilę pośpi. A w tym czasie, zajmę się Tobą. mała.. -Zaczął wiercić palcami przy mojej kobiecości, na szczęście jeszcze miałam spodnie.
- Jak pan się chce mną zająć ? - Spojrzałam na jego ręce. - Czego pan chce ?
- A czego Taki facet jak ja może chcieć ? Powiem Ci tyle : Pieniędzy i kobiet.
- To co pan chce ze mną zrobić?
- Najpierw dobiorę się do Ciebie, potem, kiedy już stracisz przytomność, wytnę nerkę, lub nerki. Słońce, nie martw się, nic nie poczujesz. - Po tych słowach włożył ręce pod moją bluzkę i zaczął macać moje piersi.
- Zostaw mnie ! A co z ... - I spojrzałam głową na Zayn 'a, który słodko spał.
- Zobaczę. - Złapał nożyk, który leżał na stole obok i rozdarł moje spodnie, bluzkę oraz stanik i majtki. Byłam naga. Przywiązana do krzesła. Nie mogłam nic zrobić. Ściągnął spodnie i założył na swoje duże coś gumkę. Złapał moje kolana, i rozciągnął je na boki, po czym włożył swoją męskość. - Wszedł w moje ciało, a ja nic nie mogłam zrobić. Wyobrażałam sobie mój pierwszy raz tak, że to ja będę tego chciała a nie, że zostanę.. Zgwałcona.
Zaczął ruszać swoim ciałem w tę i z powrotem.
Łzy napływały mi do oczu .
Spojrzałam w stronę Zayn 'a, który właśnie podnosił głowę. Spojrzał na mnie, a ja dałam ponieść się emocją.
W oczach bruneta pojawiła się wściekłość.
-Pomocy.. - Wyjąkałam.
- Zostaw ją !!! - Zayn wstał i zaczął szarpać się z gwałcicielem.
Ale on nie wychodził ze mnie..
- Choolera, że go nie zawiązałem jak Ciebie słonko.
- Zostaw mnie!
Brunet złapał za krzesło i uderzył nim mocno zboczeńca.
Ja założyłam jakkolwiek bluzkę ispodnie po czym wybiegliśmy stamtąd prosto do samochodu chłopaka.
Wsiadłam i zamknęłam drzwi od środka. Chłopak szybko odpalił auto i odwiózł mnie do domu.
Całą drogę nic nie mówił.
- Zayn, to... To nie Twoja wina...
- Moja, nie potrzebnie znowu..
- Co ?
- Powinienem po prostu dać Ci ode mnie uciec.
- Dobrze, że to wszystko się wydarzyło, ponieważ mogłam zobaczyć, że mnie kochasz. Kazdy inny chłopak na Twoim miejscu uciekł by, ale ty zostałeś. Dziękuję.. - Pocałowałam chłopaka w usta. Urwałam kartkę z zeszytu chłopaka, który leżał na tylnym siedzeniu, wzięłam długopis i zapisałam swój numer . - Zadzwoń, Zayn.. Kocham Cię.
I wysiadłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz