czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 7

One Direction - bez Zayn'a podeszło pod moje drzwi i zaczęli się do nich dobijać.
Nie wpuszczę ich.
Nigdy.
Nie mam teraz ochoty z nikim rozmawiać.
Słyszę głosy na dole.
Weszli.
Mama.
Weszli do mojego pokoju.
- Czego chcecie??
- Sophie, ja.. Martwiłem się o Ciebie.. - Podszedł Loczek i mnie przytulił.
- Nie powinieneś. - Odsunęłam się od Harry'ego.
- Zayn jest załamany.
- To niech sobie będzie, to nie jego wina.
- Ale on tak to odbiera.
- No to niech skończy. W ogóle, to czego tu chcecie?
- Jak chcesz, możemy wyjść.
- No tego tylko chcę odkąd weszliście do mojego pokoju. Do widzenia. - Podeszłam do drzwi i otwarłam je szeroko.
Wyszli.
Nareszcie święty spokój.
Gdy drzwi od ich samochodu zamknęły się po raz ostatni i usłyszałam dźwięk silnika samochodu oddalającego się, odetchnęłam z ulgą.
Po dłuższym zastanowieniu wybrałam numer Zayn'a i zadzwoniłam do niego.

Zayn Malik

Mogłem z nimi pojechać...
Sophie mnie teraz znienawidzi...
*Dzwonek Telefonu*
Wziąłem telefon do ręki, na nim napis "Sophie ♥".
Postanowiłem odebrać.
- Halo? - Spytałem w słuchawce.
- Zayn.. Oh, Zayn.. Po co im to mówiłeś?? - usłyszałem słodki głos Sophie.
- Przepraszam, Sophie...
- Nie ma za co.. Słuchaj, przyjedziesz do mnie ? Musimy pogadać tak na żywo a nie przez komórkę.
- Dobrze. Zaraz u Ciebie będę.
- Ok, trzymaj się.
Rozłączyłem połączenie, i pobiegłem szybko do salonu, wziąłem kluczyki, wybiegłem przed dom i wsiadłem do mojego samochodu. Chłopaki właśnie wjeżdżali przed garaż.
- Zayn, gdzie biegniesz?! - Krzyczał Niall z samochodu..
- Do Sophie! 
- OK.
Wsiadłem w samochód i przekręciłem stacyjkę.
Ruszyłem do Sophie.

Harry Styles

- Kurde, zazdroszczę mu. - Oznajmiłem, niestety, na głos przed chłopakami.
- Czego?? - Zapytał Louis.
- Sophie...
- Dlaczego??
- Bo widać, że ona go lubi..
- Przestań, to jedna dziewczyna.. Nie przejmuj się nią.. Masz milion na Twitterze które tylko czekają, aż się do nich odezwiesz! Serio, nie przejmuj się, to nie ma sensu.
- Ale ona jest wyjątkowa.
- Ale wyjątków jest dużo, Harry, dużo..
- Ale ona wyróżnia się z wyjątków...
- Może po prostu powiedz jej co czujesz?? 
- A Zayn?
- Co Zayn?
- Jak się o tym dowie??
- Powinien zrozumieć.

POLECAM BLOG ♥ !:






piątek, 29 marca 2013

Rozdział 6

Wieczorem zadzwonił telefon.
Na ekranie wyświetliło się " Zayn " i zdjęcie chłopaka.
Przesunęłam palcem po ekranie, by odebrać.
- Halo ?? - Spytałam niepewnie .
- Dzień dobry, Zayn mi wszystko powiedział, sam z Tobą gadać nie chce . Jest roztrzęsiony, więc wziąłem jego telefon i zadzwoniłem do Ciebie sam. Jak tam ? - W słuchawce odezwał się głos loczka. Nie odpowiadałam. - Halo ?? Sophie? Jesteś tam, po drugiej stronie ?
Upuściłam komórkę tak, że rozbiła mi się szybka.
- Sophie, jedziemy do Ciebie ! - Krzyknął Harry i się rozłączył.
" Hehe, nigdy tu nie trafią. Po za tym, jak on miał prawo im to wygadać ?! " 

Harry Styles

- Chłopaki, jedziemy, coś jest z Sophie nie tak. - Zabrałem kluczyki i kurtkę. Miałem już wychodzić, gdy Zayn złapał mnie za rękę.
- Nie. Nie powinienem był wam to mówić. Sam pojadę.
- Dzięki. Bo właśnie nie zbyt wiemy, gdzie ona mieszka, więc ty poprowadzisz. - Sięgnąłem po kluczyki od auta przyjaciela i rzuciłem nimi w niego. - No, dalej. 
- Nie. Nikt nie pojedzie do niej. Ona pewnie nawet nie będzie ze mną chciała gadać.. 
- No to tylko nas tam zawieź, Zaayn ... - Prosiłem. A on tylko spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową i z powrotem spuścił głowę spoglądając na swoje skarpety.
- Nie jestem pewien czy to dobry pomysł... 
- Ja i tak pojadę.
- Powodzenia. - Powiedział i poszedł do swojego tymczasowego pokoju na piętrze. 
- Chodźcie . - Uśmiechnąłem się do chłopaków . Wsiedliśmy do auta .
Wyjechaliśmy w ciszy.
- Ejj.. A w ogóle wiesz, gdzie ona mieszka ? - Zapytał mnie Louis.
- Nieee... Ale mam Zayn 'a komórkę a wszyscy wiedzą , ż eona ma tam zapisane adresy biskich mu osób, no nie ??
- A w sumie.. 

10 minut później

- Chłopaki, to tu. Korzonkowa 31.

Sophie

Gdy się już opanowałam, postanowiłam wyjść na balkon, by ochłonąć.. 
Zauważyłam jakiś ciemny wóz pod moim domem, a z niego wysiadło 4 mężczyzn. 


Przepraszam, że takie krótkie ale święta są, no i sami rozumiecie. ;)

środa, 27 marca 2013

Rozdział 5

Szczerbaty , zaniedbany mężczyzna spoglądał na mnie z uśmieszkiem na ustach.
Rozejrzałam się w okół - Nie był to las, było to jakieś pomieszczenie, bez okien, z jednymi, solidnymi drzwiami. Były też pewnie dźwiękoszczelne .
- Kim pan jest ? - Spytałam grzecznie.
- Panem.. Dorosłym... Człowiekiem.
- Czego ty chcesz ?
Zobaczyłam jego niezupełny rząd niezupełnie białych zębów, gdy zaczął obmacywać tymi śliskimi łapskami moje uda, zaraz przypomniał mi się Zayn. Rozejrzałam się nerwowo, i ujrzałam leżącego Zayna 'a po drugiej stronie pomieszczenia.
- Zaaayn ratunkuu ! - krzyczałam.
- Zamknij się smarkulo, ten Twój laluś dostał w łepetynę tak mocno, że chwilę pośpi. A w tym czasie, zajmę się Tobą. mała.. -Zaczął wiercić palcami przy mojej kobiecości, na szczęście jeszcze miałam spodnie.
- Jak pan się chce mną zająć ? - Spojrzałam na jego ręce. -  Czego pan chce ?
- A czego Taki facet jak ja może chcieć ? Powiem Ci tyle : Pieniędzy i kobiet.
- To co pan chce ze mną zrobić?
- Najpierw dobiorę się do Ciebie, potem, kiedy już stracisz przytomność, wytnę nerkę, lub nerki. Słońce, nie martw się, nic nie poczujesz. - Po tych słowach włożył ręce pod moją bluzkę i zaczął macać moje piersi.
- Zostaw mnie ! A co z ... - I spojrzałam głową na Zayn 'a, który słodko spał.
- Zobaczę. - Złapał nożyk, który leżał na stole obok i rozdarł moje spodnie, bluzkę oraz stanik i majtki. Byłam naga. Przywiązana do krzesła. Nie mogłam nic zrobić. Ściągnął spodnie i założył na swoje duże coś gumkę. Złapał moje kolana, i rozciągnął je na boki, po czym włożył swoją męskość. - Wszedł w moje ciało, a ja nic nie mogłam zrobić. Wyobrażałam sobie mój pierwszy raz tak, że to ja będę tego chciała a nie, że zostanę.. Zgwałcona.
Zaczął ruszać swoim ciałem w tę i z powrotem.
Łzy napływały mi do oczu .
Spojrzałam w stronę Zayn 'a, który właśnie podnosił głowę. Spojrzał na mnie, a ja dałam ponieść się emocją.
W oczach bruneta pojawiła się wściekłość.
-Pomocy.. - Wyjąkałam.
- Zostaw ją !!! - Zayn wstał i zaczął szarpać się z gwałcicielem.
Ale on nie wychodził ze mnie..
- Choolera, że go nie zawiązałem jak Ciebie słonko.
- Zostaw mnie!
Brunet złapał za krzesło i uderzył nim mocno zboczeńca.
Ja założyłam jakkolwiek bluzkę ispodnie po czym wybiegliśmy stamtąd prosto do samochodu chłopaka.
Wsiadłam i zamknęłam drzwi od środka. Chłopak szybko odpalił auto i odwiózł mnie do domu.
Całą drogę nic nie mówił.
- Zayn, to... To nie Twoja wina...
- Moja, nie potrzebnie znowu..
- Co ?
- Powinienem po prostu dać Ci ode mnie uciec.
- Dobrze, że to wszystko się wydarzyło, ponieważ mogłam zobaczyć, że mnie kochasz. Kazdy inny chłopak na Twoim miejscu uciekł by, ale ty zostałeś. Dziękuję.. - Pocałowałam chłopaka w usta. Urwałam kartkę z zeszytu chłopaka, który leżał na tylnym siedzeniu, wzięłam długopis i zapisałam swój numer . - Zadzwoń, Zayn.. Kocham Cię.
I wysiadłam.

wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 4

Dalszy ciąg perspektywy Zayn 'a.

To jej portfel.
Sophie.
Wszystko tu jest, jej adres, zdjęcie..
Postanowiłem jej to oddać i  się wytłumaczyć.
Wsiadłem więc w samochód .

Perspektywa Sophie

Wysiadłam z auta .
Weszłam do domu.
Postanowiłam wypakować torebkę, 
komórka, chusteczki, lusterko... A gdzie portfel ?! Cholera ! Zgubiłam go!
Wybiegłam przed dom i szukałam go na chodniku, gdyż może tu go zgubiłam.
Po poszukiwaniach wróciłam do domu po bluzę i wyszłam na ogród, kierując się na chodnik i przystanek. Podjechał czarny, widać, że drogi samochód. Wysiadł z niego dość wysoki, szczupły mężczyzna, kto to był? Zayn.
- Sophie, zgubiłaś portfel.. - Podszedł i wyciągnął do mnie rękę z portfelem. - Masz.
- Dzięki.
- Czemu uciekłaś ? Sophie.. - Zapytał ze łzami w oczach.
- Zayn, ja.. Nie wiem już, co mam o tym myśleć. Zachowuję się jak idiotka, uciekając przed Tobą i.. obrażając się jakby przy tym. A tak naprawdę powinnam być szczęśliwa, że jestem jedną z tych, którym udało się zwrócić na siebie Twoją uwagę, Zayn.. Nie daję rady..
- Ja Ciebie nigdy Sophie nie przestanę kochać. Nie przestałem, nawet gdy uciekłaś. Nigdy nie spojrzę i nie spojrzałem na żadną fankę tak jak na Ciebie, Sophie.. Proszę, daj mi szansę.
- Zayn, nie potrafię ... - Nie dokończyłam zdania, gdyż brunet złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie oraz pocałował mnie namiętnie a ja odwzajemniłam pocałunek. W końcu odsunęłam się od chłopaka.
- Nie wiem co mam o tym myśleć..  - Rozpłakałam się i wtuliłam w klatkę Zayn 'a a on mnie mocno przytulił.
- Zapraszam na lody, to Ci zawsze poprawia humor , prawda ? 
- Tak . - Uśmiechnęłam się do bruneta a on złapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. 
Włączył radio akurat na jego solówkę w LWWY , szybko wyciągnął rękę, żeby wyciszyć ale ja go powstrzymałam i zrobiłam głośniej. 
- Nie, proszę.. Niee . - Jęczał Zayn.
- Ha ha ha . - Śmiałam się, i zaczęłam śpiewać.
- Jak sprawia Ci to przyjemność i się śmiejesz, czemu by nie. -  Chłopak dołączył się do mnie i zaczął śpiewać. On zawsze poprawiał mi humor.
W końcu dojechaliśmy i wysiedliśmy. 
Podeszliśmy do budki z lodami.
- Dwa razy po 3 kulki . - Powiedział chłopak i położył pieniądze.
- Już się robi, jakie smaki ? 
- Czekolada, mięta i wanilia dla tej pięknej pani . - Uśmiechnął się do mnie . -  Dla mnie to samo.
W raz z Zayn 'em skierowaliśmy się w stronę plaży przy jeziorze . 
Usiedliśmy .
Słońce zaczęło zachodzić i chować się za otaczającymi nas lasami. Robiło się zimniej a ja zabrałam tylko bluzę, więc przytuliłam się do Zayn 'a, który mnie objął i  opatulił własną bluzą.
- Kocham Cię . - Szepnął.

Nie pamiętam co się potem działo. Obudziłam się rano, czułam koło siebie Zayn 'a. - Poczułam się bezpieczniej .
Gdy otwarłam oczy stał przede mną jakiś facet, uśmiechał się, nie posiadał Zębów.

środa, 13 marca 2013

Rozdział 3

- Przepraszam Ciebie, ja... Musiałam wyjechać a nasze pożegnanie jeszcze bardziej by bolało niż taka nagła rozłąka. - Stwierdziłam, ze smutkiem i objęłam Zayn 'a.
- Teraz Ciebie już nie puszczę. Nie chcę Ciebie znów stracić.
Wtedy zza kulis wybiegli do nas chłopcy i każdy się przywitał.
- Jestem Liam, ten najnormalniejszy . - Przedstawił się brunet.
- No oczywiście za tym idzie też, że sztywniak. Hahah - Zaśmiał się blondyn.
- A ty to.. ?
- Niall.
- Miło mi Ciebie poznać. - Powiedziałam i spojrzałam na resztę chłopców.
- Ja to Louis - Odparł kolejny brunet z jakby irokezem .
- A ja Harry - Przywitał się ze mną brunet z lokami i przytulił mnie na co ja odwzajemniłam uścisk a Zayn spojrzał tylko na Harrego na znak " Dosyć, Styles ". Loczek puścił mnie.
- Skąd się znacie? - Zapytał Niall .
- Chodziłam z nim kiedyś, przed xFactor 'em .
- Naprawdę ? Dlaczego Zayn nam nic nie powiedziałeś? - Spojrzał na Zayn 'a.
- Bo ten.. no.. nie chciałem o niej mówić.
- Dlaczego?
- Nieważne, Niall . - Burknął brunet i spojrzał na swoje buty.
- Ok. Niech Ci będzie a może byś tak przedstawił nam swoją koleżankę? Nie znamy jeszcze jej. - Powiedział Harry i uśmiechnął się do nas.
- Nie ma sprawy. To Sophie.
- Ah, piękne imię! Dziewczyna też niczego sobie. - Uśmiechnął się Niall i puścił mi oczko.
- A co ty robisz w Irlandii tak a pro po ? - Spytał Zayn .
- Mieszkam . Już od dwóch lat.
- Tak, dużo czasu minęło.
- Masz . - Wyciągnęłam z kieszeni nasze wspólne zdjęcie i podałam je brunetowi.
Spojrzał na mnie, potem na zdjęcie i znów na mnie, potem rzekł:
- Nigdy mi tak już więcej nie rób. Jak znów zechcesz uciec, złapię Cię i nie wypuszczę. Nie mam zamiaru stracić Cię już nigdy więcej. - Po jego policzkach spłynęły łzy.
- Nie wiem, Zayn . Pa. - Powiedziałam i wyszłam z sali, słyszałam jak biegnie za mną Zayn.
 Po jego wyznaniu, nie wiedziałam już, co mam o tym wszystkim myśleć. Wsiadłam do auta, zamknęłam je od środka a moja przyjaciółka szybko odpaliła silnik.
Ruszyłyśmy.
Zayn nas nie dogonił.

Z PUNKTU WIDZENIA ZAYN 'A

Po raz kolejny dałem jej uciec.
Zatrzymałem się w miejscu, w którym odjeżdżała chwilę wcześniej.
Usiadłem na asfalcie i w oka mgnieniu otoczył mnie tłum piszczących fanek.
Siedziałem a one czochrały moje włosy, praktycznie.. Robiły z nimi wszystko, co im się podobało.
Przypomniała mi się Sophie , w ostatni wieczór, gdy.. Turlaliśmy się wspólnie a ona łaskotała mnie i czochrała moje włosy. 
Chce mi się płakać, gdy to wspominam.
Ale nie rozkleję się przy tym tłumie fanek.
Nie dziś.
W końcu przyszli chłopcy i oznajmili, że pocałują każdą fankę, która do nich podbiegnie. 
Odbiegły ode mnie wszystkie.
Jedna z nich upuściła widocznie portfel.
Sięgnąłem po niego, rozejrzałem się i otwarłem go.
Nie dowierzałem, w to, co ujrzałem.

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 2

Rozłączyła się.
No jak ona mogła do cholery ?!
Rozpłakałam się i ubrałam..
- Co się dzieje?- Zapytał Zayn z troską w oczach.
- Widzimy się ostatni raz.. Przepraszam..
- Za co? Nic nie zrobiłaś?
- Ale zaraz to zrobię..
- Co ?
- Zayn, przykro mi.. ale... Żegnaj.
Wybiegłam z dachu do windy, zjechałam na pierwsze piętro, mimo, że nie wiedziałam gdzie mam biec, biegłam. Tylko jak najdalej . Nie miałam ochoty go tak zostawiać, z chęcią porobiłabym z nim jeszcze wiele rzeczy, ale.. Moja mama mnie za bardzo zdenerwowała.
W końcu jakimś cudem dobiegłam do znajomej ulicy i pobiegłam przez nią aż do mojej. Weszłam wściekła do domu, trzasnęłam drzwiami, otarłam drzwi i wydarłam się na mamę.
- O co Ci chodzi ?! Co ty masz do naszego związku ?! Wszystko popsułaś ! Czemu zabraniasz spotykać mi się z Zayn 'em ?!
- Ja Ci nie zabraniam, tylko...
- Tylko, co ?! Odciągasz go ode mnie ?!- Byłam co raz bardziej wściekła z tego powodu.
- Nie.. Tata dostał pracę, no i tak wyszło, że.. Musimy się przeprowadzić, do Irlandii.
- Że jak ?!
- Kotek, zrozum.. Tak być musi, nic na to nie poradzimy.
- Nienawidzę was !
Wbiegłam po schodach na górę i zamknęłam się w swoim pokoju.
Na drugi dzień obudzono mnie o 5:00 by wyjechać.
Wsiadłam do samochodu, walizki spakowano za mnie.
Zapięłam się i oparłam głowę o szybę, łzy zaczęły napływać mi do oczu. "Nie, nie mogę teraz płakać " - Powtarzałam sobie.
Wzięłam do ręki komórkę i zaczęłam przeglądać sms 'y.
Od operatora... Od operatora.. Zayn.. Zayn.. Zayn.. Zayn.. Zayn.. Zayn... Zayn..
Potem w nieodebrane połączenia .
Zayn.. Zayn.. Zayn.. Zayn.. I było ich chyba z 50 !

Postanowiłam nie oddzwaniać, to zbyt bolesne, jak dla mnie...

--- 2 lata po przeprowadzce ---

Okazało się, że jest tutaj bardzo fajnie, Zayn został sławny, śpiewa w zespole " One Direction " .. Z każdym dniem co raz bardziej za nim tęsknię.. Za miesiąc grają koncert w Irlandii, nie wiem dokładnie w którym miejscu . Chciałabym zobaczyć Zayn 'a, muszę mu wyjaśnić całą tę sytuację, ale się boję jego reakcji.

Jednak zaryzykowałam, poszłam, kupiłam bilet, a koleżanka załatwi mi przepustki bym mogła z nimi porozmawiać, a głownie z.. Zayn 'em.

--- Miesiąc Potem ---

Chowam ostatnie zdjęcie mnie i Zayn 'a do torebki, w razie jakby mnie nie poznał, to by wiedział, kim jestem. Wsiadam do auta mojej koleżanki i wyruszamy . Jechałyśmy około pięciu minut aż w końcu dojechałyśmy na miejsce.
Wkrótce koncert zaczął się i wgl. i było genialnie, chłopcy zaśpiewali swoje największe przeboje.. LECZ bilety miałam tak blisko sceny, i Zayn poznał mnie chyba, bo...
- Sophie ! Tęskniłem ! - Krzyknął do mikrofonu i zbiegł ze sceny - Myślałem, że już nigdy Ciebie nie zobaczę - Dodał, też przy mikrofonie ! Fanki zaczęły piszczeć i wykrzykiwać nasze imiona. Zayn szepnął mi do ucha, że będzie na mnie czekał. Odszedł ode mnie i skierował się w stronę sceny, uradowany.
Koncert minął dość przyjemnie. 1D zaśpiewali swój przebój "LT" < w skrócie >. Zayn gdy śpiewał to, płakał i patrzył wciąż na mnie. Nie ukrywam, ze mnie też to smuciło, to taka piękna piosenka.
No i na samym końcu, Zayn przypomniał mi przed wszystkimi, że widzimy się po koncercie. Zarumieniłam się i postanowiłam, że zaczekam na swoim miejscu. Brunet wkrótce przyszedł.
- Hej. - Przywitałam się.
- Tęskniłem. -Objął mnie w pasie. - Straciłem Ciebie, co się działo, przez te dwa lata?

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 1

 Mam na imię Sophie, pochodzę z Anglii.
W tym pamiętniku/dzienniku to mój pierwszy wpis, obiecałam sobie, że skończę tu pisać, gdy ukończę te oczekiwane 32 lata ! No nic, do rzeczy...
Spotykam się dziś z moim chłopakiem, Zayn ' em. Chodzimy już 3 lata.

--- 1 Godzina potem ---

Idę ulicą, jest w sumie troszkę ciemno, bo 17:00... zimą w dodatku, aa no i spadł śnieg. Anglia pięknie tak wygląda ! Po 10 minutach dochodzę do ustalonego miejsca spotkania z Zayn ' em.
- Hej Sophie ! - Krzyczy uśmiechnięty chłopak, podbiega do mnie , łapie mnie za biodra, podnosi mnie i przytula do siebie.
- Hej Zayn. Co słychać ? - Spytałam, gdy brunet mnie już odstawił.
- Nie uwierzysz w to ! Rodzice zaproponowali mi udział w xfactorze ! Szansa na sławę ! Kochanie !
- A co planujesz im pokazać?
- Raczej zaśpiewać...
- Wspaniale !
- A teraz chodź ze mną, zasłoń oczy oo... - chłopak włożył rękę do kieszeni i wyciągnął z niej opaskę - tym.
Posłusznie założyłam opaskę i poczułam jak brunet unosi mnie i niesie ze sobą.
- Gdzie idziemy?
- Ekhem.. Ja idę. - Pocałował mnie.

Niedługo potem doszliśmy na miejsce.
- No, to możesz już ściągnąć tę opaskę.  - Puścił mnie i postawił na ziemi.
Gdy ściągnęłam, moim oczom ukazał się dach a na środku niego stał stolik, na nim świece, dwa krzesła i starannie, widać, że ręcznie, przyszykowana kolacja. Podeszłam tam, odwróciłam się z powrotem do Zayn 'a, przytuliłam go oraz musnęłam jego usta moimi . Wkrótce i on odwzajemnił namiętnie pocałunek, przytulił mnie mocniej, dosunął mnie do ściany i całował od klatki piersiowej po usta . Nie powiem, że mi to przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, za bardzo go kocham.
- Kochanie, bądźmy już razem, do końca. - Szepnął mi do ucha i zaczął je całować.
Mam tam łaskotki, o czym dobrze widział, dlatego też wybuchłam śmiechem, rzuciłam się na ziemię a on obok mnie, zaczął mnie łaskotać a ja turlałam się jak szalona.
- Co do tego, to oczywiście, bądźmy do końca razem. - Pocałowałam go w usta, on jak zwykle - odwzajemnił pocałunek. Trwało to niedługo gdyż potem zadzwonił mi telefon.
- Przepraszam Cię, Zayn, muszę odebrać.
Lecz on złapał moją rękę, położył się na mnie i zaczął całować, w końcu jego ręka odpięła mój stanik.
- Nie teraz. Ten wieczór należy tylko do nas. Do mnie, i do Ciebie.
- Och , jak ja Ciebie uwielbiam ! - Zaśmiałam się a on znów zaczął mnie całować.
Niestety, telefon nie dawał mi spokoju, ktoś próbował się do mnie cały czas dobić. Zayn widząc, że chcę odebrać, wziął moją komórkę do ręki, rozłączył połączenie oraz wyciszył komórkę.
- Zayn, ale...
- Kochanie, chociaż raz, całą noc bądź tylko moja, dobrze?
Odepchnęłam go, po czym wstałam pół naga do stolika. Zayn poszedł za mną, złapał nie za nadgarstek i przyciągnął do siebie oraz przytulił mnie a ja spojrzałam mu w oczy, w końcu oprzytomniałam się, że dotykam go moimi nagimi piersiami.
- O, przepraszam, podaj mi..e.. stanik.
- Nie potrzebnie. Możesz tak zostać.

W połowie kończenia kolacji i rozmowy z Malikiem znów zaczął dobijać się telefon.
- Przepraszam, ale tym razem odbiorę, by mieć spokój przez resztę tej nocy. - Złapałam telefon i odebrałam.
- Halo ? - Powiedziałam.
- Sophie ! Powiedz Zayn ' owi , że to ostatni raz kiedy się widzicie !
- Mamo ale czemu...
- Nie z powodu Zayn 'a .
- To z jakiego ?!